TOP

Posłuchaj pieśni o małym Gniewoszu… ale jej nie śpiewaj

Dawno, dawno temu był sobie pewien mały rycerz o imieniu Gniewosz. Ujrzawszy go na sklepowej półce, podjąłem walkę, nie spodziewając się zbyt wiele po tak małym woju. Jak się okazało Gniewosz potrafił poradzić sobie z rosłym chłopem nie siłą i rycerskim rzemiosłem, lecz iście łotrowskim podstępem. Czyżby po latach treningu zmężniał?

piwo gniewosz ciemne miodowe

Legenda o rdzawym rycerzu

Z Gniewoszem po raz pierwszy spotkałem się około 2010 roku, kiedy jeszcze miał inną – czerwoną – etykietkę, a mój gust piwny był ograniczony parametrem jak zimne to dobre. Nietrudno zatem wyobrazić sobie, jakie wywarł na mnie wrażenie, skoro wypicie jednej butelki 330 ml było problemem dla dwóch osób. Jak do tej pory nie byłem w stanie – nawet na siłę – znaleźć równie intensywnego smaku rdzewiejącej blachy. Przez lata to piwo było niejako synonimem… antyjakości.

Piwo Gniewosz w butelce 330 ml

Pomyślałem sobie, że wiele się w branży piwnej zmieniło przez te wszystkie lata. W zasadzie to czemu by nie spróbować go ponownie? Znalazłem dwa egzemplarze tego „specjału” , jednak miałem problem ze zlokalizowaniem jego wersji jasne pełne (czy jak to tam nazwali). Po zwiedzeniu kilku większych i mniejszych sklepów musiałem pozostać przy opcjach smakowych.

Ciemne piwo Gniewosz nalane w pokalu

Pojedynek rewanżowy – runda 1

Na pierwszy ogień poszło piwo na miodzie akacjowym. Przy nalewaniu pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to kompletny brak piany i gazu. Tak jakby jeden podmuch poszedł z dna… i koniec. Od tej chwili po barwie i całkiem klarownej konsystencji zaczął mi się kojarzyć z herbatą (co się będzie przewijać do końca). Konsystencja była dosyć wodnista. Dodatek miodu (mimo że mogę jeść go łyżkami) zawsze uważam za mocno problematyczny w każdym rodzaju napojów. Mało kto potrafi go wykorzystać tak, aby wyszedł odpowiedni balans słodyczy bez mdłego posmaku. W tym przypadku nie jest problemem proporcja, gdyż dodatek jest ledwo wyczuwalny, ale sam produkt przypominający w smaku miód sztuczny. Nawet przeplata się to z chmielową goryczką. Zapach zdaje się słodki i dosyć niemrawy. W zasadzie to całość kojarzy się z taką zimną herbatą posłodzoną łyżeczką miodu.

Piwo w czasie nalewania do pokalu

Runda 2

Piwo korzenne, zarówno jeśli chodzi o parametry, wrażenia przy nalewaniu, jak i ocenę konsystencji, wypadło niemal identycznie. Różnicę widać zaledwie w ciemniejszym kolorze i lekkiej mętności.

Smak korzenny jest dość ciężki do przeanalizowania. Mało go przy tym czuć. Ni to anyż, ni to cynamon… czy karmel. Chyba najbardziej wyczuwalną przyprawą był chmiel, którego i tak nie było za wiele. W zasadzie to piwo najbardziej przypomina ice tea. Taki smak żelkowo-herbaciany.

nalewanie piwa miodowego

Chociaż Gniewosz nie jest już kmieciem, to giermek z niego też jakiś cherlawy. Próby, jakiej go poddałem, raczej nie powtórzę na innych odmianach. Zbyt wiele dobrego czeka w kolejce.

styl: ????

producent: Browar Czerniaków S.A.

cena:  ok 3,5 zł

ekstrakt: ?

alko: 5,6%

IBU: 21

słody: jęczmienne

pozostałe: cukier, karmel/miód, aromaty

sugerowana temperatura: 10 C

 

«
»