TOP
chrupiące sajgonki w Van Binh w Warszawie

Van Binh, czyli dlaczego jeszcze tu wrócimy

Czy Wy też tak macie, że estetyka wietnamskich czy chińskich barów mocno Was odpycha? To agresywne połączenie czerwieni i żółci, smok kojarzący się z zupką błyskawiczną… jakoś dziwnie przywodzi na myśl bazarowy styl tanich ubrań sprzedawanych wprost z ulicy. Oj, ale dziś będzie nie o nich, a o smaku, czyli tym, co w jedzeniu przecież najważniejsze. Ten w Van Binh zasługuje na parę słów…

restauracja Van Binh ul. Grójecka

gołąbki na dachu, jeszcze poza sajgonką;)

Nie oceniajmy książki po okładce

O istnieniu Van Binha dowiedzieliśmy się przypadkiem (taka jedna pani nam powiedziała). Gdybyśmy sugerowali się samym szaro-wyblakłym wyglądem lokalu, to raczej byśmy się nie skusili na wejście.



Wnętrze wypadło nieco lepiej, jednak feng shui sali mogło wzbudzać ambiwalentne uczucia 😉 Papierowe chińskie lampiony, żyrandole w stylu glamour, kolorowe LED-y, maski nieokreślonej kultury i obrazy z pejzażami, a nawet system nagłośnieniowy i telewizory – czego tu nie było. Wszystko zgromadzone w jednym miejscu, na otwartej sali… czyżby organizowali jakieś karaoke?

menu BVan Binh

Co tam Panie w Wietnamie?

Wita nas bogate i różnorodne menu, a także przesympatyczny i rzeczowy kelner. Gratulujemy właścicielom dobrej ręki do obsługi – w końcu to też jest istotne. Przy zamówieniu trafiliśmy na trochę kiepski moment tuż po świętach, dlatego rzeczy, których chcieliśmy spróbować, niestety nie było na stanie. Zadowoliliśmy się skromniejszym zestawem. Planujemy jeszcze tam wrócić, żeby to naprawić.

menu i cennik restauracji Van Binh


Do dań dostaliśmy bardzo duży zestaw sosów (4 różne), przy czym trzeba zaznaczyć, że wypadały znacznie lepiej niż w innych azjatyckich restauracjach. Były konkretne i nierozrzedzone.

pierożki Ha Cao gotowane na parze

Pierożki Ha Cao z krewetkami

Pierwsze weszły pierożki Ha Cao (18,00 zł), podane w bambusowym koszyku do gotowania na parze, z wybraną wersją z ciastem ryżowym (jest jeszcze opcja pszenna). Trzeba przyznać, że ładnie podane. Pierożki z wierzchu przyprószone prażoną cebulką, szczypiorkiem, pietruszką i sezamem. Konsystencja typowa dla ciasta ryżowego, czyli miękka i elastyczna. Nadzienie krewetkowe, jak to w przypadku krewetki bywa, bardzo delikatne.

pierożki Ha Cao

pierożki w restauracji Van Binh

pierożki nadzienie Ha Cao

Fanom bardziej intensywnych smaków może nie przypaść do gustu, a maczanie w sosie sojowym odbiera im całą delikatność. Samymi pierożkami byśmy się nie najedli; są dobre, ale raczej na przystawkę.

konsystencja sos sojowy

Jak wypadły sajgonki w Van Binh?

Drugie weszły sajgonki z mięsem (8 sztuk za 15,00 zł). Małe i bardzo chrupiące z wierzchu, w środku kryły delikatne nadzienie wieprzowe. Bardzo smaczne i na pewno zjedlibyśmy je jeszcze raz. Do sajgonek podano nam porcję kiszonej kapusty. Czuć, że sajgonki w Van Binh przyrządził Azjata, a nie Polak, co jest komplementem – dla Azjaty oczywiście.

sajgonki z kapustą i sosem imbirowym

W niektórych lokalach nadzieje sajgonek wypada jak kotlet mielony zawinięty w papier ryżowy. Tutaj dostajemy małe, pyszne sajgonki. Przez to, że są nieduże, są dobrze wysmażone z każdej strony i bardzo chrupiące.

smaczne sajgonki w Van Binh

Do popicia wzięliśmy herbatę jaśminową w czajniczku (10,00 zł). Dobrej jakości zielona herbata, podana w tradycyjnym imbryku z czarkami, pasuje smakiem i sposobem podania do całości.

zielona herbata jaśminowa

Szybki, lecz niepełny test (musimy tu wrócić, żeby wypróbować to, czego nie było) sugeruje, że to miejsce ma nam jeszcze dużo do zaoferowania.

Wpadnijcie koniecznie na sajgonki w Van Binh i dajcie znać, czy Wam też smakowały 😉 Jeśli mieszkacie w Warszawie, to zdaje się, że macie jeszcze opcję na dowóz poprzez Pyszne.pl.

Gdzie: Restauracja Van Binh

ul. Grójecka 80/102, Warszawa (Ochota)

Van Binh na FB

Mapka:



   

«
»