TOP

3 powody, dla których warto odwiedzić Lalkę

Dzisiejszy wpis jest z kategorii tych miejsc, które same nas znalazły. Zwiedzaliśmy sobie Starówkę i chodziliśmy od witryny do witryny, zastanawiając się, gdzie można zjeść coś ciekawego. Aż tu nagle, jak na zawołanie, wyrósł nam pan, który zaprosił do środka. W sumie, czemu by nie wejść? Zdradzamy Wam 3 powody, dla których warto tu wpaść.

Powód pierwszy: smaczne naleśniki i sezonowe propozycje (m.in. burger wielkanocny)

My akurat byliśmy tuż po świętach, dlatego załapaliśmy się jeszcze na burgera wielkanocnego (23 zł). Burger to jednak trochę za dużo powiedziane – to nie kotlet w bułce, ale kombinacja mięsa wołowego i dodatków zawiniętych w naleśnik. Wszystko spięte wykałaczką z proporczykiem lokalu, podobnie jak robią to burgerownie. Menu sezonowe głosi, że w burgerze znajdziemy mięso wołowe, żurek, kiełbasę i jajko. Lekko zaskakująca była forma podania. Musieliśmy się upewnić, czy aby na pewno otrzymaliśmy swoje zamówienie, bo intensywnie różowa, kisielopodobna smuga, pomarańczowy kolor naleśnika i pomidorki koktajlowe nijak miały się do Wielkanocy.



Jak na burgera to w środku poszczególnych składników nie było aż tak dużo, jak można by się tego spodziewać. Kiełbasy białej było raczej symbolicznie. Mogłoby być jej trochę więcej, chociaż z drugiej strony w innym przypadku wypadałaby z naleśnika. Dało się tu wyczuć kwaśnawy specyficzny smak żurku. Całość wypadała dosyć smacznie, zdecydowanie była to rzecz nietypowa i oryginalna. Osobno dołożony sos czosnkowy pasował do naleśnika, bo przecież śmietana i czosnek wpadają w smak żurku. Z ciekawości spróbowaliśmy także różowej smugi i – ku naszemu zaskoczeniu – nie posiadała smaku.



Nasz wybór z menu standardowego

Drugim wyborem była 9., czyli kurczak w ziołach, suszone pomidory, pesto bazyliowe, rukola, mozzarella, sos (23 zł) i trzeci naleśnik (nr 8). Każdy klient ma do wyboru jeden z sosów zimnych, który jest wliczony w cenę. U nas były to sosy jogurtowo-koperkowe, gęste i bazujące głównie na jogurcie naturalnym. Naleśnik jest podawany z porcją kaszy z dodatkiem warzyw. Jeśli chodzi o samo ciasto naleśnikowe, to było dosyć cienkie, elastyczne, ale nieciągnące się. Niełatwo było je pokroić. Trochę się rozpadało, ale nie był to jakiś problem.

Powód drugi: przyjazne, jasne wnętrze

Dobrym argumentem, żeby tu wpaść, jest też jasne, przytulne wnętrze. Lekkie drewniane meble, tapicerowane krzesła, kącik z fototapetą imitującą bibliotekę i ciekawy ledon – to wszystko zachęca do odwiedzin lokalu. Na parapecie znaleźliśmy też kolorowanki dla dzieci, więc można przypuszczać, że i one są tu mile widziane. Z racji pory wizyty trafiliśmy też na wielkanocne dekoracje.

Powód trzeci: luźna atmosfera i atrakcyjna lokalizacja

W przeciwieństwie do miejsc, w których wchodzimy do lokalu i już od progu czujemy naburmuszenie czy nawet niechęć obsługi, w Lalce młode sympatyczne dziewczyny obsługują w sposób lekki i niewymuszony. Ich obecność nie peszy i nie zakłóca rozmów przy stoliku.

Pan krzykacz jest dość bezpośrednią (outdoorową 😉 formą marketingu, o wysokim stopniu konwersji, co widać na naszym przykładzie 🙂

Nie bez znaczenia jest też lokalizacja wśród zabytkowych kamienic na Starówce. Bardzo ładna elewacja, choć od Lalki uwagę odwraca trochę napis „Podkomorzanka”. Nie mamy mu jednak za złe, gdyż nawiązuje do mieszczącego się tu sklepu cukierniczego o tej samej nazwie, który funkcjonował od 1954 roku (od momentu, w którym kamienicę udało się odbudować po wojennych zniszczeniach).

Naleśnikarnia Lalka

ul. Freta 17, Warszawa (Starówka)

Lalka na FB

Mapka:



 

«
»