TOP

Dzień wolny za miastem, czyli jak spędziłem długi weekend

Jak mawiają filozofowie, długi weekend jest dobry, bo jest długi i wypada w weekend. Pierwszy kontakt z Browarem za Miastem nadającym swoim produktom wypoczynkowe nazwy musiał zatem wypaść właśnie w długi weekend. Czy piwny odpoczynek zregenerował moje siły?

piwa ustawione w ogrodzie

Na Dzień Wolny natrafiłem w mniejszym sklepie (choć z bogatym zaopatrzeniem), a Długi Weekend znalazł się w asortymencie lidlowym w ramach akcji z piwami z górnej półki (górnej dla dyskontów oczywiście 😉 )

Trzeba przyznać, że obydwa opakowania mają naprawdę ładny i dość minimalistyczny design. Jest schludnie i czytelnie, a  dodatkowo etykietka jest wykonana z grubego papieru z czerpaną fakturą (w pilznerze tylko przednia).

Tak wygląda etykieta piwa Dzień Wolny

Dzień wolny

Nawet przy ostrożnym nalewaniu wytwarza się niesamowicie wielka piana o gęstości ubitego białka, lecz dość szybko się redukuje. Sporo gazu pasuje do całości, jednak gdzieś przed pierwszą połową zejdzie do minimum. Barwa ciemno-żółta wchodząca w lekki brąz o niewielkim zmętnieniu. Klarowność jest spora jak na ten styl, osad pozostał zwarty na dnie butelki. Jest to dziwne, bo na kontretykietce mamy informację, że będzie mętne.

Tak prezentuje się piwo po nalaniu do szklanki

Aromaty goździków i bananów są wyczuwalne, ale nie tak intensywnie jak mogli byśmy tego oczekiwać po pszenicznym. Czuć dość intensywnie nuty alkoholowe kojarzące się z domowym winem jabłkowym. Goryczka nie jest mała i dodatkowo podbija odczucie procentów.

obfita piana

Generalnie Dzień Wolny wypada całkiem ok. Osoby, które zakładają niechęć do pszenicznych mogłyby dzięki niemu zmienić zdanie, lecz dla ortodoksów stylu weizen będzie w nim za mało tych charakterystycznych nut.

Dzień wolny

styl: pszeniczne

cena: ok 7,50

ekstrakt: 12,5% wag.

alko: 5,6%

słody: pszeniczny, jęczmienny

chmiele: Marynka

ocena:

 

 

piwo na weekend

Długi weekend

Jasne i klarowne. Piana nie tworzy się zbyt chętnie (na zdjęciu jest po agresywnym nalaniu) i dość szybko znika. Podobnie jest z wysyceniem – dość niskim, które mogłoby się utrzymać ciut dłużej. Przy nalewaniu od razu rozchodzi się chmielowa woń. Następne „niuchnięcia” czuć bardziej słodowymi aromatami. Pierwszy łyk uderza średnio intensywnym aromatem chmielowym, ale za to całkiem intensywną goryczką. Później jest znacznie lżej – całkiem słodko i lekko karmelowo.

Nalewanie piwa do szklanki

Słodycz, która uwydatnia się z czasem picia wypada lepiej niż w innych piwach tego sortu, bo ma dobry balans z goryczką, dlatego końcówka nie męczy.

Nie ma szału z chmieleniem – przydałoby się go jeszcze troszkę na aromat, ale jest całkiem smaczne. Generalnie jest w porządku. To dobra alternatywa dla cienkich lagerów.

Piwo długi weekend nalane do szklanki

Długi weekend

styl: pilsner

cena: ok 5 zł

ekstrakt: 12,1% wag.

alko: 5%

IBU: 30

słody: pilzneński, wiedeński

chmiele: Marynka, Sybilla, Żatecki, Styrian Golding

ocena:

 

Treści na tej stronie przedstawiają subiektywną ocenę produktów i mają charakter recenzencki i informacyjny o wybranych produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356)
Ta strona zawiera treść przeznaczoną wyłącznie dla osób powyżej 18 roku życia.
Alkohol szkodzi zdrowiu.

 

«
»