TOP
Pan Masala

Pizza się nudzi, proszę mi tu przywieźć Indie! Pan Masala

W Polsce indyjska kuchnia nie została jeszcze tak spopularyzowana w opcji na dowóz jak fast foody czy potrawy chińsko-wietnamskie. Patrząc na ofertę portali pośredniczących w dowozie jedzenia widać jednak jakieś ożywienie w tym temacie. Po przejrzeniu dostępnych lokali, skusiliśmy się na Pana Masalę.

Zacznijmy od zupy

Dość gęsta zupa z soczewicy Pan Masala


Testowanie zaczęliśmy zupą z żółtej soczewicy – Lentil Soup (12 zł). Zupa w smaku lekko kwaśna i dość słona. Można zarejestrować wyraźny udział smaków kurkumy, curry i pieprzu oraz charakterystyczne nuty limonki. Zupa dobrze doprawiona. Konsystencja dość gęsta, oleista i kremowa.

Samosa – pierożki po indyjsku

indyjskie pierożki Samosa

Na drugi ogień poszła Samosa (2 sztuki trójkątnych kruchych pierożków za 12 zł). Z grubsza porównanie do pierogów nie jest bezpodstawne ze względu na ich formę. Główny udział w nadzieniu stanowią ziemniaki i groszek o kremowo-ciapowatej konsystencji. Ciasto raczej kruche. Danie od strony wizualnej prezentuje się dość interesująco.

Zamówienie od Pana Masali

I curry, i kura – czyli Butter Chicken

W Panu Masali zamówiliśmy też Butter Chicken 350 g (29 zł). Danie składa się z marynowanych kawałków kurczaka w pomidorowym, kremowym sosie z orzechami nerkowca. W cenie do wyboru mieliśmy chlebek indyjski lub ryż basmati. Wzięliśmy ten pierwszy. Butter Chicken miał delikatny smak. Czuć było lekko kwaśny jogurt. Przyprawy takie jak curry czy kardamon, choć dość łagodne, to jednak dobre jakościowo. Danie smaczne, ale miłośnicy kuchni indyjskiej mogliby stwierdzić, że za łagodne.

zupa z soczewicy, Butter Chicken, Samosa i dodatki

W czym to maczać?

Jako dodatki zamówiliśmy konfiturę z tamaryndowca (5 zł). Smakuje bardzo intensywnie – na początku przebija się kwaskowatość, by potem przejść w lekką słodycz. Konfitura jest dość rzadka, a konsystencji bliżej raczej do sosu.

Do posmakowania wzięliśmy jeszcze Green Chutney (5 zł) – konfiturę z mięty, kolendry i przypraw. W smaku mocno wyczuwalny sos miętowy na bazie świeżej mięty, który dominował nad smakiem jogurtu. Kolendra nie była za bardzo wyczuwalna.

konfitura z tamaryndowca

Do zamówienia dostaliśmy jeszcze chlebki indyjskie naan (jako dodatek do Butter Chickena). Miały one konsystencję suchego naleśnika i były przypieczone, co widać na zdjęciu. Były ciągnące się, ciężko się je żuło i były takie trochę bez smaku. Ciekawe, czy były robione w tradycyjnym piecu tandoor.

Podsumowując, Pan Masala zapunktował u nas solidnym zapakowaniem zamówienia – nic się nie wylało. Zaletą była też darmowa dostawa. Potrawy dojechały w miarę ciepłe. Mogłyby być smaczniejsze, gdyby temperatura była nieco wyższa (szczególnie zupy). Jeśli chodzi o minusy, to porcje były dosyć małe w stosunku do ceny.

Pan Masala

ul. Hugona Kołłątaja 4, Lublin

Pan Masala na FB

  

«
»