TOP
Burger na Grójeckiej

Bart’s Burger & Bar – celebryci i cebula

Na warszawską Ochotę ściągnął nas koncert w znajdującej się niedaleko Proximie. Nauczeni doświadczeniem, że występy lubią się przeciągać, wyszliśmy z założenia, że najpierw trzeba się posilić. A zatem idziemy wzdłuż Grójeckiej, przypatrując się elewacji w celu rozpoznania lokalu. Przechodzimy obok baru mlecznego, który polecono nam omijać szerokim łukiem. A tu nagle widzimy, jak wcinają burgera Chuck Norris, Angelina Jolie, Kim Kardiashian i… Władimir Putin. Trzeba sprawdzić, co przyciąga tu takie znamienitości świata show-biznesu.



Coś jakby Ameryka

Lokal jest utrzymany w pseudo amerykańskim stylu, ale przejawia się to niezbyt dużą liczbą elementów. Zarówno lampy, jak i krzesła to ewidentnie styl skandynawski, natomiast klimat amerykańskiego baru próbowano wprowadzić reprodukcją słynnej fotografii przedstawiającej robotników podczas przerwy „Lunch na szczycie drapacza chmur” z 1932 r. Specyficzny klimat wprowadza anglojęzyczne nazewnictwo poszczególnych burgerów, samego lokalu oraz metalowe tabliczki na ścianach i lodówki na napoje. Widać to też po naklejkach na elewacji.

Staramy się znaleźć zawsze coś mniej typowego i ciekawego. Zaczęło nas zastanawiać, jak smak cebuli zdefiniuje całego burgera. Zacznijmy może od pozytywnej strony Onion Burgera (21 zł), którego cechą była bułka najlepszego typu, jaki może być w tym daniu – krucha, dobrze się oddzielająca i dość delikatna.

Burger jeszcze przed rozpakowaniem

W środku znaleźliśmy dużo smażonej cebuli. Parę razy już się z tym spotkaliśmy, ale poprzednie burgery nie były przez to nazwane cebulowymi. W tym przypadku jednak cebula była tłusta i mdła w smaku. Zamawiając, miałem wrażenie, że będzie tam kilka rodzajów cebuli, jednak potem nie byłem w stanie wyizolować cebuli innej niż smażona.

buger w Warszawie

Ze wszystkich smaków, jakich można było w środku uświadczyć, najbardziej wybijał się lekko kwaśny smak pomidora. Mięso zaś było mocno pieprzne, nie najgorzej doprawione, ale ciut za bardzo wysmażone i generalnie suche, a nie soczyste.

Frytki (6 zł) zaś były bardziej w stylu pieczonym niż wysmażonym na oleju, przez co były mało chrupiące. W smaku były podobne do ziemniaków odgrzanych na patelni.

Onion Burger - jak widać cebuli nie brakuje

Onion Burger na Grójeckiej w Warszawie

gdzie na burgery w Warszawie

Generalnie burger nie był może najgorszy, ale do najlepszego też mu sporo brakuje. Wielkościowo nie był wcale za duży, dlatego cena 21 złotych wydaje się ciut nieadekwatna.

Bart’s Burger & Bar

ul. Grójecka 79, Warszawa

Bart’s Burger & Bar na FB

mapka:

«
»